Czas wolny

5 rzeczy, na które (prawdopodobnie) niepotrzebnie wydajesz pieniądze

Pieniądze szczęścia nie dają, ale dobrze jest je mieć – w szczególności jeśli zna się dobre sklepy. No właśnie, ale sklepy i ich atrakcyjny asortyment to nieustanne pokusy do wydawania pieniędzy. Czasem naprawdę ciężko się powstrzymać. A jeśli dana rzecz jest zbędna, to kupujemy dla samego faktu kupna czegoś nowego. Czy jednak zawsze wszystko z czym idziemy do kasy jest nam rzeczywiście potrzebne i warte ceny, którą płacimy? 

Mniej więcej rok temu zaczęłam analizować dokładnie swoje miesięczne wydatki. Pod koniec każdego miesiąca, robiłam przegląd wszystkich rzeczy jakie kupiłam. Utworzyłam kilka oczywistych kategorii – takich jak jedzenie, rachunki, transport, ale też jedną na rzeczy, które kupiłam, choć wiem, że mogłam je sobie odpuścić. Chociaż z natury jestem oszczędna (lub skąpa, jak kto woli ;p) to okazało się, że miesięcznie traciłam całkiem sporą sumę – około kilkuset złotych, na zupełnie niepotrzebne rzeczy. Zaczęłam więc analizować, co znalazło się w tej nieszczęsnej kategorii. Podsumowując, ułożyłam to w poniższe 5 grup.

#1 Ozdoby do domu – świeczki, podkładki, kwiatki, ramki

Przed kupnem czegoś z tej kategorii jest się szczególnie trudno pohamować, jeśli wybierzesz się np. do sklepu typu IKEA. 😉 Przechadzasz się swobodnie po takim sklepie, nie planując kupić niczego większego konkretnego. Otaczają Cię aranżacje wnętrz, które sprawiają wrażenie czystych i ciepłych – oglądasz i myślisz sobie, że mogłabyś tak mieszkać. Jednak na razie nie planujesz większego remontu i wymiany mebli. Błądzisz więc wzrokiem po dodatkach bo masz wrażenie, że to one powodują ten przyjemny klimat. I widzisz ją. Świeczkę, która stoi na stoliku kawowym. Tak, to ona. Wiesz już, że bez niej nie wyjdziesz bo tylko w taki sposób wyniesiesz ze sklepu, odrobinę tego przyjemnego wnętrza. Wkładasz ją do koszyka i idziesz dalej. Po przejściu całego sklepu ustawiasz się do kasy. Ostatecznie kupujesz świeczkę, kubek, podkładkę do kuchni, roślinkę, ramkę na zdjęcie (jeszcze nie wiesz na jakie, ale Ci się podoba). Wszystko wybrałaś tym samym tokiem myślenia, jak przy decyzji o kupnie świeczki. Płacisz kilkadziesiąt złotych, a po powrocie do domu okazuje się, że to wszystko rozłożone po Twoim mieszkaniu już nie wygląda jak w sklepie i nie udało się przenieść “klimatu”, który czułaś tam będąc. Efekt? Rozpuszczone kilkadziesiąt złotych na bzdety, których zwyczajnie nie potrzebowałaś.

#2 Książki

Byłabym hipokrytką, gdybym powiedziała, że bez sensu jest kupować książki bo sama kupuję. Jednak w 90% przypadków kupuję tylko te techniczne. W 10% te fabularne lub poradniki i to najczęściej wtedy, jak gdzieś wyjeżdżam bo swobodniej czuję się z własną książką (zniszczenie, zalanie itp.). Techniczne książki to inna sprawa. Mało jest bibliotek, które oferują nowe, aktualnie technicznie pozycje. Takie książki zazwyczaj są względnie drogie i dość szybko tracą “ważność” i bibliotekom po prostu nie opłaca się ich kupować. Jeśli więc planujesz naukę programowania, ale chcesz być też oszczędna, to tutaj bym sobie nie żałowała. 😉 Najbardziej warto oszczędzać na książkach fabularnych – prawdopodobnie przeczytasz taką książkę raz lub ewentualnie dwa. A oprócz tego poradniki. Do poradników zagląda się częściej i sama mam kilka, które czytałam po kilka razy – zawsze znajdą się jakieś wyjątki. Jednak spontaniczne i ślepe kupowanie nowinek z półki “TOP 20” w księgarni, jest kuszącą pułapką, i często zupełną stratą pieniędzy. Polecam najpierw dokładnie rozejrzeć się za czymś fajnym w Internecie, a dopiero potem, z konkretnymi tytułami zapoznać się w księgarni.

#3 Kosmetyczne nowinki z Internetu

A bardziej reagowanie na różne nowinki. Bardzo się cieszę, że w końcu się na to uodporniłam. Ale jakiś czas temu, ciężko było mi się powstrzymać przed kupnem czegoś co właśnie zobaczyłam, że jest polecane bo jest super.

Myślę, że zasadnicza większość kobiet jest teraz na bieżąco z popularnymi kanałami na YouTube. Ja też w dużej mierze jestem, ale oglądam nie po to, żeby od razu te rzeczy kupić. Oglądam po to, żeby wiedzieć na przyszłość co warto, a co nie. Jeśli za jakiś czas coś mi się skończy, to ruszę do drogerii i będę mniej więcej wiedziała co było lub nie było polecane. Uda mi się po prostu kupić lepszy produkt. Tylko z tego powodu według mnie warto oglądać te filmy. Czytając jednak komentarze pod takimi materiałami, trudno mi uwierzyć, jak bardzo kobiety nie umieją się powstrzymać przed takimi zakupami.

Masz w swojej kosmetyczce brązową paletę cieni? Na 99% nie potrzebujesz kolejnej. A może nowy bronzer o aksamitnej konsystencji? Świetlisty róż i rozświetlacz, który jest niemal lepki? Jeśli masz przynajmniej po jednej sztuce każdego z nich w kosmetyczce – prawdopodobnie nie potrzebujesz kolejnych. To samo tyczy się podkładu. Dopóki masz taki, który się dobrze sprawdza – nie daj się namówić na nowy! On też ma datę ważności. Zużyj to co masz, a dopiero potem planuj zakupy, inaczej zwyczajnie tracisz pieniądze. Mało tego – zasmucę Cię – raczej nikt poza Tobą nie zauważy nowego rozświetlacza, ani nowego bronzera na Twojej twarzy. 😉

Akcesoria i pędzle do makijażu

Tu jest identycznie, jak przy łapaniu się na nowinki kosmetyczne. Myślę, że jeśli nie zajmujesz makijażem zawodowo, a pieniędzy jeszcze nie masz nieskończoność – nie musisz mieć najlepszych pędzli i gąbki do podkładu za kilkadziesiąt złotych. Specjalnie wyprofilowany pędzel do rozświetlacza? Może i jest fajny, może kiedyś się skuszę. Ale na razie świetnie w tej roli sprawdza się stary pędzel do różu i jeszcze nikt nie zarzucił mi, że mam źle nałożony rozświetlacz. 😉

#4 Kawa i napoje na mieście

Jest gorąco, a dla relaksu idziesz się przejść do galerii na zakupy. Skoro przyszłaś tu w ramach miłego spędzenia wolnego czasu, to przecież należy Ci się mrożona kawa lub zimny, wyciskany sok. Jeśli skusisz się raz na jakiś czas i nie jest to częściej niż 1-2 razy na miesiąc to myślę, że nie jest to zbytnie szaleństwo. Ale jeśli w taki sposób spędzasz 7-8 dni w miesiącu, to na takie spontaniczne kawy i soki, wydajesz dużo. Według mnie, lepiej te pieniądze wydać na coś trwałego – kup sobie fajną sukienkę. A zamiast do kawiarni po mrożoną kawę, skocz do sklepu po butelkę wody.

#5 Usługi kosmetyczne i/lub niekosmetyczne, których nie potrzebujesz

To typ wydatków, który w największym stopniu staram się ograniczać i Tobie też polecam. Dlaczego? Ponieważ wszelkie usługi nie są rzeczami trwałymi. To tak jak z kawą w punkcie wyżej. Usługi są chwilową przyjemnością i dają ewentualnie efekt, na jakiś niedługi okres czasu. Teraz jedyną rzeczą jaka przychodzi mi na myśl to manicure i pedicure robiony u kosmetyczki. Jeśli to uwielbiasz to wiadomo – nie można sobie odmawiać absolutnie wszystkiego. Jeśli jednak chodzisz na paznokcie ze zwykłego lenistwa, to zastanowiła bym się, czy rzeczywiście warto. Wybrałam się do kosmetyczki kilka razy w życiu. Za każdym razem, było naprawdę przyjemnie. Jednak w dłuższej perspektywie czasu, nie widzi mi się zostawianie co miesiąc jakichś ponad 150 złotych za zrobienie paznokci. Moje wewnętrzne skąpstwo mówi nie. ;p Jeśli korzystasz z jakichś usług stale, polecam zastanowić się czy naprawdę są one tego warte. Być może są. Ja z przerwami, ale regularnie, przedłużam rzęsy na pewien okres czasu. Mimo, że miesięcznie nie jest to tania sprawa to uważam, że warto. W końcu oszczędzam na nie, bo nie kupuję innych rzeczy.. 😉

Sprawdzony tip na oszczędzanie

Na koniec jeszcze jeden tip, który może znasz, ale na który ja wpadłam sama i który wszystkim dookoła polecam. 8) Jeśli masz konto w banku i często płacisz kartą, polecam trzymanie na koncie bieżącym (podpiętym bezpośrednio do karty) niewielkiej sumy – na przykład 150 – 200 złotych. Resztę pieniędzy trzymaj na koncie oszczędnościowym. Takim byś mogła zrobić z niego szybki przelew (tzn. mieć pieniądze od razu dostępne), ale nie bezpośrednio dostępne z poziomu karty. Co to daje? Gwarantuje Ci, że jeśli za każdym razem będziesz chciała kupić coś za więcej niż 100 złotych, zastanowisz się kilka razy, czy jest warte, przelewania dodatkowych środków z oszczędności. Sprawdzone. Polecam.

Czy oszczędzanie to od razu skąpstwo? Zastanawiam się czasem nad tym, jak myślę o swoich poczynaniach na zakupach. Jednak jesteśmy z każdej strony tak bardzo atakowani reklamą i promowaniem konsumpcjonizmu, że warto się zastanowić, czy wszystko co kupujemy jest tego warte. Zrobić podsumowanie swoich miesięcznych wydatków. Zobaczyć, na co najwięcej wydajemy pieniędzy. Nawet, jeśli nie odczuwasz teraz potrzeby oszczędzania, być może za kilka miesięcy, będziesz musiała zacisnąć pasa. Będziesz przynajmniej już wtedy wiedziała, z czego od razu możesz zrezygnować. 🙂

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.