Czas wolny

#czaswolny – wyjście z domu, zakupy i nauka fiszek.

Ostatnio przechadzając się po naszym blogu zauważyłam dużą dysproporcję między informatycznymi, a nie informatycznymi wpisami. 🙂 Żeby to troszkę zrównoważyć powstała tutaj nowa kategoria “Gotowanie” (jeśli jeszcze jej nie widziałaś to zapraszam, są już tam 2 nowe przepisy! :)). Ale poza programowaniem i poza gotowaniem, zdarza nam się zajmować zupełnie normalnymi rzeczami. I dzisiaj właśnie taki wpis. Trochę przemyśleń i trochę zakupów. 🙂

Mam nadzieję, że uda nam się regularnie prowadzić taką kategorię. I w ten sposób dać się poznać z innej strony. 🙂

#Dół wirusowy i otwarcie sklepów

Od początku epidemii nie podzielałam wielkiego smutku, że trzeba zostać w domu. Bardzo mi to pasowało bo w końcu mogłam zająć się rzeczami, na które zawsze brakowało czasu. I nikt mnie nie namawiał, żeby się nimi zająć. Ale mniej więcej w okolicach świąt trochę się złamałam. Mimo tego, że cały czas pracuję zdalnie to w końcu chyba dopadło mnie to, co niektórych od początku. Ogromna chęć wyjścia z domu i powrotu do normalności, do normalnej pracy też. Żeby zobaczyć, że świat dalej istnieje. I że ten koszmar się kiedyś skończy. Na szczęście, ten okres ostrych obostrzeń i zakazów już za nami. Jednak pierwszy normalny spacer i pójście do sklepu było piękne. 

Jeśli też dopadł Cię taki dół, to wiesz o czym mówię i łączę się z Tobą w bólu. Mam nadzieję, że jesienią nie spotka nas to drugi raz.

#Nowe butki – lato, czekam na Ciebie! >:)

Jeśli jesteś z tych osób, które w dalszym ciągu są przeciwne odmrażaniu sklepów i galerii to możesz od razu pominąć ten akapit. Niestety, nie potrafię dalej siedzieć w domu (dostałabym chyba pełnowymiarowej depresji), więc zdarza mi się pójść na zakupy. W efekcie tych spacerów kupiłam 2 nowe pary butów. Na razie temperatura uniemożliwia mi wyjście w nich gdzieś dalej, niż na balkon, ale mam nadzieję, że już niedługo się to zmieni.

#Nauka z fiszek

Czyli sposób na naukę słówek, który jest idealny. Kilka lat temu wyrobiłam sobie nawyk nauki 10 fiszek dziennie (+ powtórka tego czego uczyłam się poprzednio). Zgodnie z tym co mówią filolodzy i nauczyciele – nauka mniejszej ilości, ale często. Efekty były rewelacyjne. Jeśli nie jesteś przekonana do takiej formy nauki, nie wierząc że daje to efekty – daje i to znakomite.

Oczywiście efekty nie przychodzą od razu. Pamiętam, że dopiero po około miesiącu lub dwóch zauważyłam, że czytając coś po angielsku, rozpoznaję więcej słów. Słów które znalazły się wcześniej na fiszkach. Dało mi to wielkiego kopa. Zwiększyłam więc liczbę dziennych fiszek do 15, a potem 20 i tym tokiem uczyłam się codziennie słówek przez około pół roku. Od tamtej pory część zapomniałam – tą, która nie występowała często w tekstach, ale ogrom pamiętam do dzisiaj. Planuję więc w najbliższym czasie wrócić do tego trybu. W szczególności, że zajmuje to około pół godziny dziennie. I Tobie też polecam! 🙂

Na zdjęciu akurat mam tradycyjne fiszki, ale korzystałam też z programu komputerowego. Mój nazywał się „Profesor Henry Słownictwo” i mimo tego, że jest już pewnie trochę oldschool’owy, to był najlepszy z jakiego korzystałam. (choć być może teraz jest już wiele lepszych aplikacji na telefon ;))

#Olejowanie skórek

Ostatnią rzeczą, którą chciałabym się podzielić, jest świetny sposób na mocne paznokcie. Olejowanie paznokci jest stare jak świat. Nie wiem czy nie minęło już 10 lat odkąd znalazłam ten hit w sieci :D. Ale mi chodzi o nacieranie tylko skórek. Olejowanie paznokci, które krąży gdzieś po forach i blogach to moczenie całych paznokci w oleju. Ja nigdy nie dałam z tym rady. Uczucie tłustych rąk było dla mnie nie do zniesienia (a tłuste wszystko dookoła już w ogóle). Polecam Ci spróbować olejować wyłącznie same skórki, bez znaczenia czy masz coś akurat na paznokciach czy nie.

Najlepiej kupić olejek jak na zdjęciu – z cienkim pędzelkiem lub przelać trochę zwykłej oliwki do takiej buteleczki. Aplikowanie olejku pędzelkiem jest bardzo precyzyjne i nic nie będzie ci spływać na opuszki. Jeśli jednak dalej dokuczałaby Ci tłustość, to polecam oliwkę z Semilac, bo ta jest wyjątkowo “sucha” (ale spokojnie, działa ;)). Na efekty będziesz musiała poczekać, ale warto. Paznokcie są ultra mocne i rosną jak szalone (u mnie hybrydy po tygodniu są takie, jak powinny być po 2). 🙂

I to tyle! Mam nadzieję, że taki wpis przypadł Ci do gustu. 🙂 A następnym razem opowiem Ci o moim nowym, super sposobie na dobry sen i wiosennej metamorfozie. 🙂 Miłej niedzieli!