Podróże

Góry Stołowe – Adrspach, Teplickie Skały, Szczeliniec Wielki

Kolejny wypad w góry za mną. Tym razem totalnie inny kierunek bo nasza południowo – zachodnia część – Góry Stołowe. Chociaż ich klimat i uroda podobają mi się mniej niż Tatry, to jednak wyjazd był baardzo udany. Niżej fotorelacja i kilka informacji technicznych. 🙂

Miejscem bazowym naszego wyjazdu była miejscowość Kudowa Zdrój. O dziwo, nie zrobiłam tam żadnego zdjęcia, a szkoda bo miejscowość bardzo urokliwa (podobna trochę do Wisły). Jest spokojnie (nie ma zbyt intensywnego życia nocnego ;)), ale jest bardzo dużo knajpek, więc można dobrze zjeść. My zatrzymaliśmy się w hotelu w praktycznie samym centrum (Agnes Willa Sanssouci-Dauc), który polecam bo było czysto, przyjemnie i ładnie. Z dobrym śniadaniem rano. 🙂

Adrspach i Teplickie Skały

Pierwszego dnia przejechaliśmy na stronę czeską, do miejscowości Adrspach. Stąd wyszliśmy w góry, przemierzając szlak zielony, żółty, kawałek niebieskiego i czerwony. Między niebieskim i czerwonym spotkała nas burza. Zrobiło się mniej wesoło (chociaż nie była to najgorsza burza jaką przeżyłam w górach ;p), ale ostatecznie udało się sprawnie zejść. Co ciekawe, pogoda zepsuła nam się nagle. Typowo jak w górach.

Wejście do parku to koszt 120 kc, a parking za ~6h postoju kosztował nas 150 kc.

Szczeliniec Wielki

Drugi i ostatni dzień wyjazdu to wyjście na Szczeliniec Wielki. Mimo tego, że trasa króciutka, na maksymalnie 3 godziny, to była naprawdę ładna i fajna. Pierwszy krótki odcinek to wyjście samymi schodami (to akurat mniej ciekawa część), aż do schroniska. Drugi odcinek (płatny 12 złotych) jest naprawdę warty tych 12 złotych.. 🙂 Idziemy między skałami (gdzieniegdzie jest bardzo ciasno, a nawet trzeba zdjąć plecak i przejść kuckami), ale widoki są piękne. Trasa jest urozmaicona i nie nudna. Polecam.

I to tyle. Zdecydowanie nie czuję się nasycona tymi górami. Burza przerwała nam pokonywanie szlaku niebieskiego (no, może też trochę nasza kondycja..;p). Ale przynajmniej mamy powody, żeby wrócić w te okolice i przemierzyć w całości niebieski szlak (mam wrażenie, że tam było jeszcze ładniej 8)).