IT

4 (babskie) mity o pracy w IT

Czasem zastanawiam się dlaczego tak mało kobiet chce programować lub w ogóle wejść do świata IT. Co jest przyczyną, skoro wiele z nas chciałoby osiągnąć w życiu pełną niezależność (finansową) i mieć dobrą pracę. Dostęp do wiedzy jest praktycznie nieograniczony, a i kierunkowe wykształcenie odgrywa obecnie mało znaczącą rolę.

Jak wspominałam (już chyba co najmniej kilka razy:)) – nigdy nie chciałam być programistą (ani pracować w IT) bo ta praca wyglądała “z boku” zupełnie inaczej. Co mnie odstraszało? Przede wszystkim – sami mężczyźni. Typowi komputerowcy, którzy (jak mi się wydawało na pewno, na 100%) są świetni w swoim fachu. Samo programowanie (bo w moim przypadku tylko bycie programistą było brane pod uwagę) wydawało się czarną magią, zupełnie nie na mój rozum. Na dodatek praca wydawała mi się nudna, z nieciekawymi perspektywami, w biurze na poziomie -1. Brzmi znajomo? W takim razie poniżej znajdziesz 4 mity o pracy w IT, w które (przynajmniej ja) kiedyś wierzyłam.

Zaatakują Cię mężczyźni – nerdy

Sami mężczyźni to nie mit (stety lub niestety ;)), ale mitem jest to jacy Ci mężczyźni są. Przez kilka lat mojej pracy w różnych miejscach i w różnych zespołach, nie spotkałam typowego nerda. Nigdy. Oczywiście dużo osób gra w planszówki, faceci spędzają dużo czasu przy komputerach, na grach, czytają fantasy. Ale to wszystko i to nie tak, że współczesny nerd jest nieatrakcyjny. To normalni faceci. 😉 Obecnie mężczyzna – informatyk to mój ulubiony typ. Głównie dlatego, że (na ogół) są inteligentni, mają specyficzne, ale do polubienia, poczucie humoru, a jednocześnie mało wśród nich typowych “podrywaczy”. Jeśli myślisz, że będą na Ciebie patrzeć jak na kosmitę – to tak, będą, ale po pewnym czasie się przyzwyczają. A Ty być może będziesz miała całkiem fajną paczkę kolegów.

Zmężniejesz bo to nie kobiecy zawód

A do tego wyrośnie Ci broda i wąs jak tylko zaczniesz programować. Stereotyp kobiety – programistki niestety jest jaki jest i jedyne co możesz robić, to łamać go swoją osobą i tym, że się da. Na początku jest ciężko bo dla wielu facetów kobieta – informatyk, będzie mniej wiedziała. Emanowanie pewnością siebie i kobiecym wyglądem nie idzie wtedy w parze z udowodnieniem, że naprawdę znasz się na rzeczy i masz wiedzę. Jeśli przyjdziesz w mini, na wysokich butach, to część facetów będzie się czuła przy Tobie skrępowana, a część może Ci nawet niechętnie powierzać zadania. W tym właśnie momencie dojdziesz do wniosku, że wygląd ma jednak znaczenie i chcesz wyglądać bardziej “profesjonalnie”. Czy to oznacza, że wtedy zmężniejesz? Trochę tak, ale koniecznie czytaj dalej!

To na ile zmężniejesz zależy od tego jak bardzo kobieca jesteś na co dzień. (i w ogóle jaki masz do tego stosunek;)). Ja mimo wszystko polecam i rekomenduje delikatnie “utemperowanie” swojej kobiecości. Wygląd w pracy to temat rzeka, więc nie chce się rozwodzić, ale moją radą jest, aby starać się wyglądać schludnie i nieco skromniej niż normalnie. Przynajmniej na początek. Pamiętaj – to branża zdominowana przez mężczyzn – wygląd ma znaczenie. I nie, nie będziesz wyglądała jak niektóre panie z niektórych indyjskich tutoriali na YT. 🙂

Dodatkowo poniżej mój przykład.

Starając się o pierwszą pracę i przez pierwszy rok pracy, miałam wrażenie, że muszę coś komuś udowodnić. Może byłam w błędzie, ale moja intuicja podpowiadała mi, żeby nie zakładać mini spódniczek, wysokich obcasów i wielkich dekoltów. Starałam się wyglądać w miarę schludnie i normalnie. Pierwsza ważna rozmowa? Koszula pod szyję, kucyk, trochę makijażu, płaskie buty. Z paznokci zrezygnowałam. Strój do pracy? Raczej czarne rurki, t-shirt i trampki lub baleriny. Czyli rzeczy, które nie odwracają uwagi od tego, po co przyszłam. Nigdy nie żałowałam, że ubrałam się tak, a nie inaczej, w przeciwieństwie do mojej koleżanki-testerki, która już zawsze była tą „czarną w mini”.

Być może moje rady są przesadzone lub nie odkryłam Ameryki, ale pamiętaj – lepiej być zapamiętaną jako “fajna dziewczyna, która ogarnia”, niż “ta czarna w miniówie”. 😉

Nie poradzisz sobie technicznie

Czasami ktoś mnie pyta “A Ty czym się zajmujesz?”, ja odpowiadam “Jestem programistą”, na co kilka już razy słyszałam “Uuu, to ja bym tego nie ogarnęła”. 

Nie wiem skąd tak mało wiary we własne siły i brak u niektórych chęci, by w ogóle spróbować. Nie musisz zaczynać od studiów, ani nawet bootcampu. Możesz zobaczyć parę filmów, albo przerobić jakiś darmowy kurs w internecie. Tego jest pełno. Jeśli w tak prosty sposób możesz przekonać się, czy dasz radę – to dlaczego by nie spróbować? Sam bootcamp czy kurs mogą się okazać niewystarczające, ale tu chodzi tylko o sprawdzenie czy dasz radę i nie zakładaj, że na pewno nie.

Drugą sprawą jest poziom Twojej wiedzy technicznej, która nie dotyczy bezpośrednio programowania (lub stanowiska, które teoretycznie jest związane z produkcją oprogramowania typu tester/analityk). Być może obawiasz się, że słabo znasz się na komputerach. Może nigdy na przykład nie składałaś swojej “stacjonarki” i boisz się, że nie jesteś “komputerowcem”. Bo pewnie nie jesteś, ale to nie oznacza, że nie będzie z Ciebie dobry programista. Ja zajmuje się typowo biznesowymi aplikacjami, daleko mi do programisty robotów czy programowania embedded. Wiedza ciut bardziej techniczna będzie Ci potrzebna, a raczej będzie wypadało, żeby co nie co wiedzieć (lub umieć nie powiedzieć czegoś max głupiego ;)). Ale nie ma sensu przejmować się tym na początek.

Biuro w piwnicy

Czyli obawa przed pracą w miejscu jak w serialu The IT Crowd ;). Obecnie problem przestał istnieć bo każdy ma takie biuro, na jakie może pozwolić sobie w domu, a jedyny uniform do pracy to dres lub piżama. Ale jednak – prędzej czy później zaczniemy chodzić do biur. I tutaj będzie zależało jak trafisz. Możesz być w miejscu jak z wspomnianego serialu bo nie każda praca jest w przeszklonym biurowcu. Ale pamiętaj – programiści pracują też w dużych korporacjach, w których nawet dżinsy są dopuszczane raz w tygodniu i w dalszym ciągu obowiązuje dresscode. Działy IT w wielu firmach się rozrastają, co oznacza, że możesz pracować w jednym biurze z ludźmi zupełnie niezwiązanymi z IT. Na przykład takimi, którzy pracują z klientem. Zapewniam Cię, że wtedy trafisz w bardzo wymagające środowisko.

Myślę, że jeśli tak jak ja (i chyba jak każda kobieta), chcesz wyglądać w pracy atrakcyjnie, to nie musisz się obawiać, że jako programistka trafisz do biura w piwnicy i po czasie przestaniesz przypominać samą siebie.

Zastanawiałaś się czasem dlaczego tak mało mamy kobiet – programistek? A może myślałaś już o wejściu do branży IT, ale jest coś co Cię blokuje? Podziel się tym z nami w komentarzu! 🙂